She says:
“Don’t let go,
Never give up
It’s such a wonderful life”
Ostatnie dni w szkole pozwoliły mi uwierzyć. Niestety nie dowiecie się, ile to znaczy, jeśli każdego wieczora ze strachem nie kładliście się do łóżka, prosząc, by kolejny dzień pełen upokorzeń, ukrytych pod maską słabych żartów, nie nadszedł. Nie życzę wam, byście się kiedykolwiek dowiedzieli. Nawet jeśli lubicie miłe zaskoczenia – nie warto. Drugą część znaczenia tej zmiany zrozumie pewnie większość moich czytelników. Trafiłam do szkoły, gdzie większością są normalni ludzie. Nie nakładające ważący tonę makijaż łopatą puste panienki. Nie delikwenci, którzy zażywają tabakę w męskiej ubikacji i twierdzą, że nikt nie może im tego zakazać, gdyż “Kaszubi robili to od wieków”. Nie takie fenomeny, które uważają się za normę, tylko normalni ludzie. Prawdziwi i “pełni”. Takiego miłego zaskoczenia mogę z czystym sumieniem życzyć wszystkim
“Nigdy się nie poddawaj” wiąże również z moimi marzeniami, których ostatnimi czasy trochę przybyło. Co prawda dopiero co zaczęłam liceum, ale mam już plany studiów i zawodowe. I, znając mnie, te projekty na życie się nie zmienią
Więc trzymajcie za mnie kciuki, gdy przez najbliższe trzy lata będę się (sumiennie i systematycznie) uczyła do matury, by dostać się na studia dziennikarskie
Tę recenzję zaczęłam pisać dwa tygodnie temu. Chciałam się starać, by była jak najlepsza, ale brakowało czasu i sił. W końcu zapomniałam, o czym chciałam pisać. Poszłam za moimi emocjami i z argumentowania każdego mojego przekonania na temat “Domu Nocy” nic nie wyszło. Aktualnie tylko się cieszę, że mam to już za sobą. Zarówno recenzję jak i te 4 tomy “Domu Nocy” (4-ty czytałam po ang, dla tych co mają wątpliwości natury chronologicznej).
PS: Słowa piosenki na początku notki pochodzą z “Wonderful Life” HURTS, w którym niedawno się zakochałam za sprawą Shouri, której za to niezmiernie dziękuję









~Najnowsze komentarze~