No, you’ll never be alone
When darkness comes
I’ll light the night with stars
Hear the whispers in the dark
Dużo się zdarzyło od dnia, w którym opublikowałam poprzednią notkę – trochę rzeczy przyjemnych a trochę dziwnych. Nieprzyjemnych na szczęście nie było, ale wszystko przede mną, jako że nie rozumiem tematu z biologii, z którego jutro mam kartkówkę. Właściwie do nieprzyjemnych można by zaliczyć również zamilknięcie jednej z moich słuchawek do iPoda i mus zakupienia nowych. Zamówienie zawiera jednak także sporo przydatnych rzeczy, np. ładowarkę do iPoda, która umożliwia jego ładowanie w kontaktach i w samochodzie (oryginalnie Apple podarowało nam tylko możliwość ładowania z kompa). Nie jest droga i można ją kupić tutaj, do czego zachęcam
Wiem, że ta notka powinna była zostać opublikowana wczoraj (a wejścia na bloga mówią same przez się, jak wielu ludzi się rozczarowało), jako że wtorek jest dniem piosenki na KP. Bardzo przepraszam – byłam wczoraj na “Lalce” w teatrze muzycznym w Gdyni i z bólem głowy, z jakim walczyłam po powrocie do domu, nie byłam w stanie napisać sensownego wstępu. Dla zaciekawionych – spektakl jest fajny, chociaż nie jest to najlepsze przedstawienie teatru muzycznego, jakie przyszło mi oglądać. Nie podobał mi się brak rozbudowanej scenografii (wciąż mam w głowie adaptację “Ani z Zielonego Wzgórza”, którą widziałam, gdy byłam młodsza), ale poza tym nie było nudno – spora ilość elementów komediowych sprawiła, że ta trudna do strawienia dla niektórych historia była przyjemna.
Notka z pierwszymi wrażeniami anime już jest w pewnej części zrobiona. Planowałam jej publikację na zeszłą niedzielę, ale w weekend skupiłam się na nadrabianiu anime z poprzedniego sezonu i tym sposobem na sobotni wieczór/noc przypadło Shukufuku no Campanella, a niedzielny wieczór i popołudnie poniedziałkowe spędziłam przy Kuroshitsuji II. Oba te anime dostały ode mnie dobre noty pod względem pierwszego wrażenia, ale są przykładem tegorocznego trendu anime, których poziom leci na dno wraz z kolejnym odcinkiem. I tym sposobem oba, choć wydawały się dobre, skończyły z MALową oceną 3/10.
Szczerze mówiąc początkowo chciałam dzisiaj opublikować tłumaczenie jednej z moich najnowszych rockowych obsesji – Breaking Benjamin, ale wolę swoje popołudnie spędzić w inny sposób niż tłumaczenie piosenek (bo jest ono u mnie fazowe – jak zacznę to tłumaczę aż do momentu, kiedy padnę – zazwyczaj 4 piosenki, żebym była jeszcze w stanie jako tako funkcjonować). Także wstawiam dzisiaj tłumaczenie mojej ulubionej piosenki Skillet, która przebiła Falling Inside the Black, długo będącą na tym miejscu. Zapewne najpopularniejsza piosenka tego zespołu – Whispers in the Dark.
Jest jeszcze jedna ważna sprawa:

~Najnowsze komentarze~