
- Hmm… w książce Eragon był ciemnowłosy, a tutaj…
Moja pierwsza recenzja mojej pierwszej książki fantasy po długiej przerwie. Nostalgia XDD
Opinie o Eragonie są podzielone. Jedni uważają, że książka jest wspaniała/super/ekstra/tu wstaw swoje własne słowo ze współczesnej mowy młodzieżowej. Kiedy zapytasz ich, dlaczego tak uważają, nie potrafią odpowiedzieć. Inni uważają tę książkę za nie wartą nawet użycia do podtarcia ich zadniej części XD. Serwuję dzisiaj moje przemyślenia na temat 3 pierwszych książek z cyklu „Dziedzictwo” Krzysia Paoliniego. Roztrząsnę w jednym poście 3 książki, a kiedy wyjdzie 4 spróbuję ją przeczytać i naskrobać coś na jej temat.
Autor: Christopher Paolini
Tytuł oryginału: Irheitance
Wydawnictwo: Mag
Gatunek: fantastyka
Opis: “Właściwie nie ma znaczenia, czy lubicie czytać ksiażki fantasy, czy nie. Nieistotne, czy przeczytaliście już wszystkie ksiażki o Harrym Potterze i widzieliście wszystkie części »Władcy Pierścieni«… W »Eragonie« znajdziecie wprawdzie wątki, które mogą Wam przypomnieć znane już motywy z literatury fantasy, ale jest kilka zasadniczych różnic. Najważniejsza polega na tym, że »Eragona« napisał… 15-letni chłopak, Christopher Paolini. Czytając tę książkę, czuje się od razu, że napisała ją młoda osoba. Koleś wrzucił na strony książki teksty zrozumiałe dla ludzi w jego wieku, czego zdecydowanie nie wyczuwa się u J.K. Rowling, nie mówiąc już o J.R.R. Tolkienie. Czyta się lekko, łatwo i przyjemnie. Tak samo jest z całą historią Eragona, chłopca, który pewnego dnia znajduje smocze jajo. Od tamtego momentu zaczyna się jego przygoda z magią, czarami i oczywiście jego smokiem. Zostaje też wplątany w mroczną rozgrywkę ze złym królem, Galbatorixem, który uśmiercił jego wuja. Ta książka to dobra pożywka dla wyobraźni, o ile oczywiście będziecie potrafili zapomnieć o »potteromanii«”.
Robert Zawitkowski, “Bravo” (z tyłu okładki „Eragona”)
Przemyślenia:
Zacznijmy najpierw od osoby autora. Krzysztof Paolini jest osobistością dość znaną, na każdym forum znajdziecie wywody na jego temat. Dlatego nie będę serwować czystych faktów, zastosuję coś, co jest ciekawsze i co bardzo lubię robić. Porzucam kontrargumentami w wypowiedź kogoś innego XD
„Najgłośniejszy megabestseller od 2003 roku na świecie.
Christopher Paolini, 19-letni chłopak z Montany jest żywą reklamą tezy, iż szkoła nie jest wcale potrzebna by odnieść sukces. W wieku 15 lat rozpoczął pisanie bestselleru ERAGON, ponad 500-stronicowej pierwszej części trylogii fantasy nowej generacji. Rodzice Christophera, skorzystali z doświadczenia jako wydawcy i pierwszy nakład wydrukowali i sprzedali samodzielnie. Książka szybko trafiła do nowojorskiego wydawcy, który wydał ją w twardej oprawie w sierpniu 2003 roku. Tym wydawcą był Alfred.A.Knopf – znane i poważane wydawnictwo amerykańskie. Oto początek historii a obecnie histerii jaka ogarnęła Stany Zjednoczone, Europę i Azję. Książka ukaże się w ponad 27 krajach, a w ostatnim roku jej popularność przewyższyła sprzedaż Harry’ego Pottera przekraczając 1 milion sprzedanych egzemplarzy w twardej oprawie w samych USA. Książka opiera się na znanym starszej generacji czytelników archetypie dorastania młodzieńca, jego dojrzewania , poszukiwania nauczyciela i spełnieniu wyznaczonej przez los, czasem fatum, misji. (…)Wielkie dzieła fantasy sięgają wysoko. Tolkien, popularny Harry Potter i Matrix otworzyły drogę do innego świata, do wizji opartej o Wagnerowski obraz heroizmu i przeznaczenia. Wielkie nowoczesne dzieła fantasy korzystają z mitów, są pełne czarnoksiężników i smoków, dzięki którym oswajają czytelnikowi “nieznane”. Nowoczesna klasyka, książki Jorge’a Luisa Borges, Neila Gaimana czy Terry Pratchetta lub choćby Stevena Eriksona kształtują nowy obraz świata , intrygujący i niezapomniany. Paolini zarówno korzysta z najlepszych wzorów wielkiej tradycyjnej fantasy ukształtowanej przez mistrza Tolkiena ale jednocześnie kształtuje nowy obraz, nową całkowicie wizję, nową jakość.
Czy Christopher Paolini wyrośnie na wielkiego pisarza fantasy? (…) Narodziła się wspaniała powieść nowego pokolenia Książka objęta patronatem Merlin.pl.” (cytat ze strony sklepu internetowego Merlin; nie kradnę tylko rozpowszechniam XP)
Muszę przyznać, że kiedy przeczytałam, myślałam, że pęknę ze śmiechu. Autor tego opisu – bo wbrew pozorom zostało to umieszczone w miejscu, gdzie powinien być w miarę bezspoilerowy opis – albo fanatycznie wyznaje Paoliniego i „Eragona”, albo mu grozili. Zdecydowanie dał się ponieść emocjom. Już samo postawienie „Eragona” obok „Harry’ego Pottera” uwłacza temu drugiemu. Za to umieszczenie „płodu” Krzysia obok Terry Pratchetta to szczyt wszystkiego. Znajduje się tu o wiele więcej stwierdzeń, które powaliłyby każdego, ale przejdźmy teraz do samego Christophera.
Jak napisano na stronie Merlin.pl, Christopher Paolini napisał „Eragona” w wieku 15 lat. Była to jego pierwsza książka. Wydali ją rodzice, którzy posiadali własne wydawnictwo. Teraz chłopaczek jest cały happy, bo jest wielki, sławny i lepszy od wszystkich innych ludzi na świecie. Nie ważne, że jego warsztat nie jest dopracowany (mam na myśli warsztat pisarski, czyli zasób słów, styl pisania, jeśli ktoś ma wątpliwości). To nic, że pomysł nie jest oryginalny. Ważne, że zarobił kupę kasy za napisanie książki, która sama jest shitem. W przytoczonym przeze mnie cytacie mowa o tym, że Krzysztof nigdy nie chodził do szkoły. Ba! Mówią, że to dobrze. Nie podzielam tego zdania. Większości ludzi, którzy uczą się w domu, brakuje umiejętności socjalnych (people skills). Są przez cały czas otaczani miłością swoich rodziców. Jedyne przykrości jakich doświadczają w życiu to rodzeństwo – jeśli takowe mają – albo sprawy rzędu „kot mi nasrał do buta”. Napisałam „większość”, bo nie chcę uwłaczać komuś, kto ma nauczanie domowe i to czyta. Masz bardzo fajnie. Mimo to nie zazdroszczę ci, ponieważ – poza tym, że staram się wystrzegać uczuć na poziomie zazdrości – mniej doświadczysz w życiu. Czasem sama chciałabym uczyć się w domu, ale zastanawiając się, że mogłabym skończyć tak jak Krzysztof, rezygnuję z takiej opcji.
Uspokoiłam się, więc wróćmy do Paoliniego. Ma chłopak niewypracowany warsztat i spodziewam się, że nie chciało mu się nawet przeczytać instrukcji dla młodych pisarzy. Jest ich pełno w Internecie, nawet nie trzeba wydawać kasy na książki. Wiem, bo sama takie czytałam, zanim zabrałam się za pisanie własnej książki. Jej pierwszy rozdział poprawiałam już 6 razy i poprawię jeszcze kolejne 12, a i tak nie będzie się to nadawało do druku. Na pewno nie chciałabym, żeby wydali ją moi rodzice posiadający wydawnictwo. Rzeczy, do których nie dojdę własną ciężką pracą, cieszą mnie mniej. To ujma na moim honorze. Natomiast „Dziedzictwo” Paoliniego zostało wydane w wydawnictwie jego rodziców. Następną sprawą, która przyczyniła się do sukcesu „Eragona” jest reklama. Z tyłu książki (całość przytoczona w opisie na początku artykułu) próbowali mnie przekonać, że „Dziedzictwo” to nowy „Harry Potter”. Hm… a jeśli uważam inaczej, to co? Propaganda? W obecnych czasach, kiedy Harry przeszedł do klasyki, wiele książek jest nazywanych „nowym Harrym Potterem”. Pozostawię to bez komentarza. Robert Zawitkowski pisze „Koleś wrzucił na strony książki teksty zrozumiałe dla ludzi w jego wieku, czego zdecydowanie nie wyczuwa się u J.K. Rowling, nie mówiąc już o J.R.R. Tolkienie.” Zgodzę się co do Tolkiena. Natomiast jeśli chodzi o J.K. Rowling, jej styl jak najbardziej mi odpowiadał. Wychowałam się na „Harrym Potterze” i będę go bronić zębami i pazurami! XD Mam 15 lat. Czy jestem na poziomie tekstów Krzysia? … Wy to skomentujcie, ja nie mam siły.
Fabuła. Trzeba przyznać, że przynajmniej jest, ale bardzo schematyczna. Mamy standardową tajemną mowę, która pozwala korzystać z magii. Można było chociaż wyrzucić magię, a już nie byłoby schematycznie. Przekonałam się, że w fantasy można się bez niej obejść, czytając „Zwiadowców” Johna Flanagana. Mamy bohatera, który jest wybrańcem. Musi uratować świat! Wow! Włączmy sobie dowolne rpg, jeżeli brakuje nam ratowania świata. Na początku jest totalnym zerem, ale trafia na szkolenie do jakiegoś mędrca, żeby ewentualnie coś z niego było. Mityczne stworzenia – są, ale to jest must, przynajmniej według mnie. Mamy urgale, elfy, krasnoludy, smoki, cienie i jeszcze coś było, ale nie pamiętam. Dwie-trzy rasy wymyślone przez Paoliniego, nie wiem jak w przypadku cieni. Tutaj muszę przyznać, że chłopak wykazał się kreatywnością przy ich tworzeniu. Przynajmniej nie wszystkie są standardowe. Nie ma przejścia na lewo (złą stronę) Eragona, ale mamy jego frienda, który przeszedł najpierw na prawo a potem na lewo. Wow! Fabuła jest na tyle schematyczna, że pozwala mi – pomimo braku tomu ostatniego – na stwierdzenie, że Eragon uratuje świat i zdobędzie serce Aryi. Spotkałam się z opiniami, że „Dziedzictwo”, a szczególnie jego pierwszy tom, jest kopią „Władcy pierścieni” i „Gwiezdnych wojen”. Nie mam w tym wypadku zdania, ponieważ nie czytałam „Władcy pierścieni”, ani nie oglądałam „Gwiezdnych wojen”.
Bohater pierwszoplanowy. Główną postać można opisać jednym słowem ze słownika młodzieżowego - żal. Na początku Eragon jest totalnym zerem. Spodziewam się, iż to, że nie zna matki ani ojca miało być, w zamierzeniu Paoliniego tzw. „bagażem” na życie. Umieszczone zostało to głównie po to, aby Eragon nie został nazwany Garym Stu’em. Gary Stu to męski odpowiednik Mary Sue, polskiej Maryśki Zuzanny. Po więcej informacji proszę zerknąć do wikipedii. Paolini dał swojemu bohaterowi bagaż, ale… spalił podstawową zasadę. Jeżeli ktoś nie zna rodziców, albo mu oni umarli, logiczne byłoby, aby te wydarzenia odbiły się na psychice. Tymczasem Eragon sprawia wrażenie jakby sobie nic z tego nie robił. Jest dziecinny, a – tu następny błąd – jego charakter nie zmienia się z postępem akcji. Eragon jest alter ego Christophera. Widać, że głównym bohaterem historii w głowie Paoliniego był najpierw on sam. Wszystkim nam zdarza się snuć takie marzenia. Mnie opowieści o samej sobie w roli głównej szybko się nudzą, ale to tylko moje zdanie.
Bohaterowie poboczni. Na pierwszy ogień pójdzie Arya, jako że jest jedną z nielicznych postaci kobiecych w „Dziedzictwie”. Jest elfką, w której nieszczęśliwie zakochał się Eragon. Nieszczęśliwie nie tylko dlatego, że bez wzajemności, ale także dlatego, że dziewczyna ma ponad 100 lat. Na jakimś forum spotkałam się ze stwierdzeniem, że gdyby w świecie Eragona był prokurator, to Arya poszłaby siedzieć za skrajną pedofilię. Popieram! Wątek miłosny napisany nieudolnie. Bez obrazy, ale nie pisze się o sprawach, o których się nie ma pojęcia. Która dziewczyna chciałaby Eragona? Buahahahahaha. Roran jest bratem/kuzynem Eragona. Postać bardzo udana, jego wątek miłosny nie jest żałosny. Polubiłam chłopaka. Ma swoje własne pole do popisu w tomie, eee…2 albo 3, nieważne. Poza tym jest jeszcze bajarz z wioski, Brom, który okazuje się być ojcem Eragona oraz mędrzec, który uczył chłopaka. Jest król krasnoludów, królowa elfów i jeszcze paru innych, niestety nie operuję ich imionami. Czytałam „Dziedzictwo” latem 2009, a zapadło mi w pamięć z racji jakości. Są jeszcze całe masy elfów, krasnoludów, urgali i ludzi.
Smoki. Autor przez cały czas próbuje nas przekonać, że są to mądre inteligentne zwierzęta. W takim razie, dlaczego dają się ujeżdżać półgłówkom takim jak Eragon? … Smokiem głównego bohatera jest Saphira. Smoczyca jest bardzo sympatyczna, nie brak jej poczucia humoru. Poza tym w książce o smokach i ich jeźdźcach występują…4 smoki. A to dlatego, że główny zły pozabijał sam wszystkich niezwyciężonych Smoczych Jeźdźców.
Główny zły. Zwie się Galbatorix. Nie ma motywów do zapanowania światem. Jest głównym złym pokroju tych, którzy chcą panować nad wszystkim, nawet nad koszem na śmieci (bez urazy dla świata Paoliniego XD). Po więcej zajrzeć do książki.
Polskie wydanie. Jest dobre, nie ma błędów w tłumaczeniu godnych uwagi. Okładka jest taka sama jak w innych krajach, czyli robiona przez siostrę Krzyśka. Sama okładka jest ok, nie jest jakaś tam fantastyczna. Pomaga w wyobrażaniu sobie smoków z książki. Tylko… sprawia wrażenie wyblakłej, przez co wiele traci. Polską wersję wydało wydawnictwo MAG. Warte uwagi jest to, kto tę pozycję poleca. Oprócz wspomnianego wyżej sklepu internetowego Merlin, są to np. „Wprost” … „Bravo” … „Popcorn” … „Poradnik domowy”…
Kiedy zabierałam się za napisanie tego artykułu, myślałam, że znajdę argumenty przemawiające za tym, że cykl „Dziedzictwo” jest pozycją godną uwagi. Niestety, przy analizie powieści, znalazłam wiele błędów oraz powielanych schematów. Z całym szacunkiem dla tych, którym te książki się podobały, nie mogę ocenić „Eragona” pozytywnie. Ostatnia próba – zastanówmy się, co ta książka wnosi? Jakie przesłanie niesie ze sobą? Nie znajduję żadnego. Oceniam cykl „Dziedzictwo” Christophera Paoliniego 1 na 5.
Proszę wszystkich, którzy posiadają inne opinie o komentarze. Jeśli dowiem się, dlaczego ludziom podoba się „Eragon” obiecuję, że napiszę o tym artykuł.
Pozdrawiam.

Znalazłam tą książkę w pokoju pewnego chłopaka zaraz przy mangach. Przeczytałam tylko do rozdziału “Smocze Opowieści”, bo nie jestem pewna, czy dam radę dalej.
Akcja na razie nie wciąga. Samego Eragona nie lubię, ogółem nie mam nikogo “numer jeden”. Nawet ten kowal, który pomógł mu w kupnie mięsa, też nie spodobał mi się za bardzo.
Nie podoba mi się, jak oni traktują to jajo.. tak po macoszemu. Wiem, że to inne czasy i mam, co jeść, ale zdaje mi się, że gdybym dziś znalazła coś takiego, wolałabym to zachować. Po pierwsze dlatego, że jest ładne. Po drugie dlatego, iż może dałoby się je zjeść? xD Po trzecie dlatego, że może wtedy znalazłabym coś o wiele bardziej opłacalnego niż sprzedaż.
Eee… Tyle mogę na razie z tego wyciągnąć xD Jeżeli przeczytam dalej, a raczej w moim domu nie będzie mi się do tego tak zbierało, wtedy coś dopiszę ^^
Mi się wydaje czy Aikee To jakiś pustak ? Gdybyś znalazła w lesie niebieski, duży kamień na pewno widziałabyś że to smocze jajo, bo każdy by się tego domyślił, wierząc że smoki są spotykane na co dzień i każdy wie jak wygląda smocze jajo.
Ehe, dokładnie XDDD